Jak się bawić, to się bawić!

Przepraszam bardzo, ale czy ktoś tu się jeszcze bawi? Wczoraj na przykład miałam plan, żeby pracować. Miałam przygotować się do Poniedziałkowych Pogaduszek (o nudzie i zabawie), napisać wpis na bloga (o nudzie i zabawie)… Tymczasem mąż powiedział, że idzie na rower, i zapytał, kto z nim pójdzie. Dzieci nie chciały, zresztą niedawno były. A ja? Nagle dotarło do mnie, że dawno nie byłam na rowerze, że zaczynam w domu świrować, że potrzebuję odmiany, przewietrzenia mózgu, wyrwania się od dzieci,… Czytaj dalej Jak się bawić, to się bawić!

Co robią nasze dzieci przez cały dzień, skoro nie chodzą do szkoły?

No właśnie. Oto jest pytanie. Oto są pytania: Co robisz przez cały dzień, skoro nie chodzisz do pracy? Co wasze dzieci robią przez całe dnie, skoro nie chodzą do szkoły? I wreszcie – co ja, Kornelia O… (a jakże!) robiłam przez cały lipiec, skoro nie pisałam bloga? No cóż. Na ostatnie pytanie odpowiem Wam w innym (może następnym) wpisie, a dzisiaj pogadam o pozostałych pytaniach. Pogadam, bo po pierwsze –… Czytaj dalej Co robią nasze dzieci przez cały dzień, skoro nie chodzą do szkoły?

Magazyn KREDA – recenzja na pierwsze urodziny!

Pierwsze urodziny to niesamowita sprawa. Wieszamy baloniki, proporczyki, kwiaty, zamawiamy piętrowy tort, obiad w restauracji, klauna, wodzireja, fajerwerki… ojojoj! Wróć. Bez przesady. Chociaż w dzisiejszych czasach huczne imprezy urodzinowe są w modzie, namawiam do umiaru. Bez przesady, kochani, bez przesady! Ekscytujemy się, to fakt. Bo dzidziuś kończy okres niemowlęcy, gaworzy, zaczyna chodzić. Rozwija się w niesmowitym tempie. Zadziwia rodziców coraz to nowymi umiejętnościami, ale też budzi apetyt… Czytaj dalej Magazyn KREDA – recenzja na pierwsze urodziny!

Czym skorupka za młodu… czyli rzecz o zamiłowaniach i pasjach.

Niektóre nasze zamiłowania i pasje śpią. Chowają się, wciskają w zakamarki podświadomości i siedzą (drzemią?) cichutko jak  mysz pod miotłą. I mogą tak siedzieć (drzemać!) nawet przez dwadzieścia lat! I tylko czasami, kiedy przypadkiem serce zabije nam mocniej na widok czegoś, co robią inni, kiedy poczujemy to ukłucie zazdrości: “Ja też bym tak chciała!” – budzą się na chwilę. Zaczyna nam swędzieć mózg, świerzbić ręce, czujemy twórczy niepokój. Zazwyczaj… Czytaj dalej Czym skorupka za młodu… czyli rzecz o zamiłowaniach i pasjach.

Podążanie swoimi scieżkami. Co z tego wynika?

Ostatnio sporo czytam na temat spektrum autyzmu. W książce Steve’a Silbermana “Neuroplemiona. Dziedzictwo autyzmu i przyszłość neuroróżnorodności”*, opowiadającej między innymi historię badań nad autyzmem, jest kilka fragmentów mówiących o tym, że gdy dzieciom chorym na autyzm zapewniano opowiednią opiekę i edukację w przyjaznym, tolerancyjnym środowisku – zaczynały one robić ogromne postępy. Niektórym udało się odnieść w życiu sukces: stały się samodzielne i niezależne finansowo. Przyjazne i tolerancyjne środowisko… Czytaj dalej Podążanie swoimi scieżkami. Co z tego wynika?

Trochę autoreklamy nie zaszkodzi, czyli magazyn KREDA i ja.

“Tiridididim, lalala, tiutiu, uuu, oł jeee!” (dżingiel) “A-u-t-o-p-r-o-m-o-c-j-a” (lektor) “Tiridididim, lalala, tiutiu, uuu, oł jeee!” (dżingiel) Nie mam czasu pisać bloga. Żadna to nowina, no bo kto ma? Oczywiście oprócz singli, których pracą jest właśnie pisanie bloga. Myślałam, że jak dzieci rosną, to czasu przybywa, a tu niespodzianka! Bo co prawda nie wiszą u spódnicy, ale za to gadają jak najęte, wciąż są głodne (nie tylko wiedzy, choć TO TEŻ) i w dodatku chcą… Czytaj dalej Trochę autoreklamy nie zaszkodzi, czyli magazyn KREDA i ja.

Co egzaminy w edukacji domowej mają wspólnego z wakacyjną kreatywnością?

Właściwie to nic. Ale postanowiłam oba tematy połączyć w jednym artykule. Dlaczego? Po pierwsze, bo tak mi się podoba. Po drugie, bo kto mi zabroni? A po trzecie – bo mam przeczucie, że w trakcie pisania uda mi się znaleźć coś, co łączy egzaminy w edukacji domowej z wakacyjną kreatywnością. Zacznę od egzaminów. Nasze dzieci zdały je dobrze, czyli na… po prostu dobrze. Dla porządku przypomnę, że w tym roku kończyli… Czytaj dalej Co egzaminy w edukacji domowej mają wspólnego z wakacyjną kreatywnością?

Minimalizm w edukacji domowej – czy jest potrzebny?

Minimalizm jest ostatnio modny. Modny, bo wygodny. Bo mniej znaczy więcej. Mniej znaczy taniej. Mniej znaczy łatwiej wybrać. Mniej znaczy mniej nosić (przechowywać, pilnować, sprzątać). Osobiście zainteresowałam się minimalizmem, a właściwie dobrowolną prostotą (tak nazywa się ta filozofia życiowa), dzięki znajomemu z warszawskiej grupy edukacji domowej – Konradowi, założycielowi bloga “Droga do prostego życia”. Decyzja o edukacji domowej wiąże się decyzją… Czytaj dalej Minimalizm w edukacji domowej – czy jest potrzebny?

Zostań Ekspertem Dobrych Zmian w edukacji!

Zastanawiałam się nad zgłoszeniem swojej kandydatury na Eksperta Dobrych Zmian w edukacji. Nabór do takiej grupy ogłosiła Pani Minister Edukacji Narodowej, Anna Zalewska. Czym może zabłysnąć w grupie ekspertów takich jak prof. dr hab. Andrzej Nowak czy prof. dr hab. Bogusław Śliwerski zwykła mama, borykająca się z nauczaniem domowych swoich dzieci? Zrazu pomyślałam, że gdzie mnie tam do takich wysokich progów, druga zaś myśl byla taka, że z góry często… Czytaj dalej Zostań Ekspertem Dobrych Zmian w edukacji!

Co jest piękne w edukacji domowej… część druga

Jeden z pierwszych artykułów na tym blogu (“Co jest piękne”) mówił o tym, co jest piękne w edukacji domowej. W przededniu nowego roku szkolnego nasunęły mi się kolejne refleksje na ten temat. A więc – co jest piękne w ED: 1. To, że nie musimy dzieciom kupować wyprawek szkolnych. Kredki, nożyczki, farby i piórniki nie przeterminowały się automatycznie wraz z nastaniem nowego roku szkolnego, a wyścig w stylu “kto ma fajniejszy… Czytaj dalej Co jest piękne w edukacji domowej… część druga