Czy wiedza jest wartością? Dlaczego warto się uczyć?

W kontekście naszej edukacyjno-domowej sesji egzaminacyjnej, która się właśnie rozpoczyna (trochę tych egzaminów jest, a trzeba do końca maja zdać wszystkie), rozmyślam sobie o tym, czy nauka, zdobywanie wiedzy jest wartością samo w sobie? Moja koleżanka po fachu powiedziała mi bowiem, że jej rola w edukacji domowej dzieci polega na tym, coby je przekonać, że warto się uczyć. No i masz. Rozmyślam. No bo co to znaczy, że warto się… Czytaj dalej Czy wiedza jest wartością? Dlaczego warto się uczyć?

Plany i cele na Nowy Rok 2019

Po napisaniu poprzedniego felietoniku podsumowującego miniony rok uzmysłowiłam sobie, że to podsumowanie jakieś takie niepełne zrobiłam. O tylu różnych rzeczach zapomniałam. Wspomniałam o błahych, a kilka ważnych pominęłam. Jak to tak? Na przykład o zakończeniu mojego blogowego wyzwania (które było wyzwaniem szczególnie dla mnie) Rok Bez Marnotrawstwa – nie wspomniałam. O napisaniu e-booka (zwanego szumnie „kursem”) na temat zero waste dla początkujących – nie wspomniałam. O tym, że przeczytałam „Jak pisać. Pamiętnik rzemieślnika.” Stephena… Czytaj dalej Plany i cele na Nowy Rok 2019

Między ciszą a ciszą jest… sporo hałasu

– Ja chce cisiom a cisiom! – wołała mała Patusia w czasie podróży na wakacje dobrych kilka lat temu. Słuchaliśmy więc piosenki Grzegorza Turnaua “Między ciszą a ciszą” jakieś kilkanaście razy. No po prostu leciała na okrągło, aż dojechaliśmy do Jastarni. Bo jak nie, to był płacz i krzyk. Na jakiś czas nam ta piosenka obrzydła. Ale ostatnio coraz częściej ją nucę. Coraz częściej myślę o tej ciszy. Zastanawiam… Czytaj dalej Między ciszą a ciszą jest… sporo hałasu

Trochę autoreklamy nie zaszkodzi, czyli magazyn KREDA i ja.

“Tiridididim, lalala, tiutiu, uuu, oł jeee!” (dżingiel) “A-u-t-o-p-r-o-m-o-c-j-a” (lektor) “Tiridididim, lalala, tiutiu, uuu, oł jeee!” (dżingiel) Nie mam czasu pisać bloga. Żadna to nowina, no bo kto ma? Oczywiście oprócz singli, których pracą jest właśnie pisanie bloga. Myślałam, że jak dzieci rosną, to czasu przybywa, a tu niespodzianka! Bo co prawda nie wiszą u spódnicy, ale za to gadają jak najęte, wciąż są głodne (nie tylko wiedzy, choć TO TEŻ) i w dodatku chcą… Czytaj dalej Trochę autoreklamy nie zaszkodzi, czyli magazyn KREDA i ja.

Recepta na hygge w edukacji domowej i nie tylko

Już widzę, jak marszczycie z dezaprobatą czoła na moje nadużywanie obcego słowa “hygge”. Rozumiem Was. Też nie jestem entuzjastką zaśmiecania języka. Jednak powiedzcie sami, jakie polskie słowo oddaje sens hygge? Przytulność, sielskość (dziękuję, Ruda!), swojskość, odpoczynek, relaks (czy to aby na pewno polskie słowo?), ciepło domowego ogniska, miła atmosfera, poczucie bezpieczeństwa, radość, przyjemność… Jest tych słów wiele, ale dopiero wszystkie razem znaczą hygge.… Czytaj dalej Recepta na hygge w edukacji domowej i nie tylko

Czy edukacja domowa jest hygge?

Powrót z wakacji bywa bolesny. Bywa – to mało powiedziane. Dla mnie przeważnie zawsze jest bolesny. Z jednej strony cieszę się na powrót do domu i nowe wyzwania, z drugiej – cierpię z powodu utraty beztroski i kontaktu z naturą. Ech, te uroki życia w wielkim mieście. Ale nowy rok szkolny to jakby nowe życie. Wymyślamy nasz nowy plan dnia i tygodnia, ustalamy na nowo stare zasady domowe (tak, tak,… Czytaj dalej Czy edukacja domowa jest hygge?

Zalecenia z poradni psychologiczno-pedagogicznej – zadania rodzica

Podczas sprzątania szuflad znajduję ostatnio różne ciekawe rzeczy. A raczej papiery. Kilka dni temu znalazłam kartkę zatytułowaną “Zadania rodzica”. I pomyślałam sobie, że właściwie to praktyczna sprawa, mieć bloga. Zamiast obwieszać lodówkę albo upychać po szufladach, można takie kartki “wrzucać” na bloga. Niech ludziska mają i korzystają, a i ja sobie od czasu do czasu zajrzę i przypomnę. O tych “Zadaniach rodzica”. Ważnych dla wszystkich rodziców, nie tylko w edukacji domowej. (Prawie dwa… Czytaj dalej Zalecenia z poradni psychologiczno-pedagogicznej – zadania rodzica

Dziesięć mitów o edukacji domowej

No i mam. Artykuł o chwytliwym, tabloidowym tytule “Dziesięć mitów o edukacji domowej”! (Pierwsze trzy to nie tyle mity, co pomyłki.) 1. Edukacja domowa to tak zwane indywidualne nauczanie. Otóż nie. Już wyjaśniam dlaczego. Edukacja domowa to spełnianie obowiązku szkolnego poza szkołą. Odpowiedzialność za zaliczenie danego etapu edukacyjnego (“klasy”) spoczywa na rodzicach (a tak naprawdę – na uczniu!). To rodzice (i sami uczniowie) organizują sobie naukę, ewentualnie nauczycieli czy korepetytorów. Najczęściej… Czytaj dalej Dziesięć mitów o edukacji domowej

Małe dziecko i nauka języka obcego? – artykuł gościnny i moje trzy grosze

Wielu rodziców zadaje sobie następujące pytanie – jaki jest odpowiedni wiek do rozpoczęcia przez dziecko nauki języka obcego? Co prawda temat jest od dawna znany, z powodzeniem funkcjonuje wiele szkół z programem nauczania skierowanym wyłącznie do dzieci w różnym wieku, mimo to nie do końca wiemy – warto, czy nie warto wprowadzać dziecko w naukę obcego języka we wczesnym wieku przedszkolnym? A jeśli tak – jak to zrobić, żeby nie ucierpiała na tym naturalna nauka… Czytaj dalej Małe dziecko i nauka języka obcego? – artykuł gościnny i moje trzy grosze

Dlaczego lubimy narzekać? Narzekam, więc jestem?

Zdawanie egzaminów sprzyja zacieśnianiu więzi między rodzicami. Siedzi człowiek na korytarzu i czeka na dzieci, to i pogada o tym i owym z innymi czekającymi. O tym – czyli o edukacji domowej, i owym – czyli o egzaminach w edukacji domowej. Cóż. Te ciekawe skądinąd pogaduszki często kończą się narzekaniem. Zaczyna się od opowiadania sobie, jakie to zabawne czy absurdalne pytania w podręcznikach i testach egzaminacyjnych znaleźliśmy, a kończy na ubolewaniach, ileż to niepotrzebnej, encyklopedycznej wiedzy… Czytaj dalej Dlaczego lubimy narzekać? Narzekam, więc jestem?