Obrazek wyróżniający do wpisu: Czujne oko korektora

Czujne oko korektora

kategoria:
Czas czytania: 2 minuty

— Co? Drugie oko? O czym ty mówisz?

Już wyjaśniam. Otóż drugie oko to czujne oko redaktora i korektora.

Czujne oko redaktora i korektora?

To oko, które wyłapie nie tylko literówki (literówki wyłapie nawet automatyczna korekta Worda, więc nie ma czym się chwalić), ale przede wszystkim błędy ortograficzne, stylistyczne, składniowe i logiczne. Tutaj już korekta Worda się ździebko gubi — ku uciesze takich jak ja, którzy dzięki temu mają pracę. Albo ku „uciesze” SI, która też dzięki temu ma pracę.

A jaka jest różnica między pracą SI (sztucznej inteligencji) a ŻI (żywej inteligencji)? Ano taka, że żywa jest… żywa: ma wolną wolę, uczucia, emocje, doświadczenie, intuicję i związane z tym wszystkim wyczucie językowe oraz wyczucie intencji autora, jakich SI mieć nie może.

Co ono robi, to oko?

Czujne oko redaktora i korektora (tego żywego!) sprawi, że twój tekst będzie taki sam, ale lepszy.

Taki sam, ale jakby lżejszy, przyjemniejszy w lekturze.

Czujne oko korektora znajdzie i poprawi też wszystkie (albo prawie wszystkie) błędy składu, czyli to wszystko, co wpływa na wizualny odbiór tekstu. Czytelnik, nawet jeśli tych błędów nie widzi, czuje, że z tekstem jest coś nie tak. Jakoś krzywo, nieładnie, zabałaganiono, słowem – źle się czyta.

Czujne oko korektora zadba o spójność tekstu w warstwie językowej i wizualnej. Mówiąc prościej: korektor ujednolica wszystko, co wymaga ujednolicenia. Na przykład zapisuje kursywą, to, co trzeba, i robi to konsekwentnie. Sprawdza, czy bohaterka Kasia nie stała się znienacka Marysią (bo autor w trakcie pisania zmienił koncepcję imion i zapomniał poprawić tu i tam). Patrzy, jak są zapisane cyfry (np. w beletrystyce zapisujemy je prawie zawsze słownie) i czy kreski dialogowe są półpauzami albo pauzami, a nie dywizami. I tak dalej (aż korci mnie, żeby dodać: w nieskończoność).

To wszystko (a nawet więcej) robi czujne oko korektora. Czyli moje.

A ono mi czegoś nie popsuje, to czujne oko?

Nie martw się, że twój tekst po mojej redakcji i korekcie przestanie być „twój”. Nie jestem korektorskim policjantem, mam fantazję i chociaż potrafię walczyć jak lwica o źle postawione przecinki, to lubię czasami złamać zasady (właśnie dlatego, że jestem ŻI, a nie SI), jeśli efekt jest tego wart.

Z korektorskimi pozdrowieniami


Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *