Z przymrużeniem oka i ku lepszej współpracy (jedno z drugim się wiąże!)
Niniejszy tekst powstał na fali refleksji po kilku współpracach z samowydawcami (self-publisherami). Napisałam go z zamiarem wysyłania moim przyszłym autorom przed rozpoczęciem współpracy, ale trochę popłynęłam z głupawką (tak! jestem już bardzo, ale to bardzo dorosła i nadal lubię się powygłupiać, i całe szczęście!) i stwierdziłam, że wysyłać tego nie wypada.
Jednak ostatnio uznałam, że blog – nawet taki profesjonalny – to co innego. Że na blogu wypada. Wyjmuję więc ten tekst z wirtualnej szuflady, bo mimo swojej żartobliwej formy zawiera sporo praktycznych wskazówek.
W istocie poniższa lista praw i obowiązków redaktora i autora jest opisem tego, jak wygląda – krok po kroku – współpraca ze mną, redaktorką.
A więc, drogi Autorze, jeśli zamierzasz podjąć ze mną współpracę, zapraszam Cię do zapoznania się z poniższym tekstem:
Lista praw i obowiązków redaktora i autora (z przymrużeniem oka i ku lepszej współpracy)
I. Redaktor ma obowiązek poprawiać tekst z włączonym trybem śledzenia zmian i nanosić komentarze za pomocą funkcji komentarze.
II. Przed rozpoczęciem pracy redaktor ma prawo ustalić z autorem, czy ten życzy sobie:
A. komentarze uzasadniające każdą poprawkę, czy
B. tylko niektóre z nich, i wówczas mamy dwie opcje:
- Redaktor sam, na bieżąco, zdecyduje, które poprawki uzasadniać.
- Autor może wybrać jeden z czterech (1-4) poziomów uzasadnień:
- Stopień 1 oznacza brak uzasadnień (tę opcję autor wybiera wtedy, gdy albo ufa bezgranicznie redaktorowi i nie chce się niczego od niego nauczyć, albo zna już na pamięć jego „śpiewki”);
- Stopień 2 oznacza, że redaktor uzasadnia tylko duże ingerencje w tekst, takie jak usuwanie lub przeredagowywanie całych zdań;
- Stopień 3 oznacza, że redaktor uzasadnia też mniejsze ingerencje w tekst, takie jak zmiany szyku czy usunięcia pojedynczych wyrazów lub wyrażeń;
- Stopień 4 oznacza, że redaktor uzasadnia każdą poprawkę, nawet interpunkcyjną.
III. Autor, podobnie jak redaktor (patrz punkt I.) ma obowiązek nanosić wszelkie zmiany na tekst z włączonym trybem śledzenia zmian i używać funkcji komentarze (jeśli – rzecz jasna – odpowiada na pytania redaktora lub sam coś komentuje).
IV. Autor ma obowiązek NIE przejmować się (czytaj: czuć się jak ostatnia niedojda, płakać, nie spać po nocach, nadużywać używek itd.) tym, że redaktor coś w jego tekście wykreśla lub zmienia bądź też pisze, że mu się jakiś fragment czy zdanie nie podoba. Ponieważ – co na początku w ferworze emocji może autorowi umykać – właśnie za te niezbyt miłe rzeczy autor redaktorowi płaci.
V. Jednakże – biorąc pod uwagę fakt, KTO komu płaci – autor ma prawo negocjować zmiany i usunięcia lub nawet zażądać przywrócenia zmienionych i usuniętych fragmentów.
VI. Autor ma również prawo bronić swojej koncepcji czy wizji merytoryczno-artystycznej.
VII. Redaktor zaś ma obowiązek ją uszanować.
VIII. Redaktor ma też jednak obowiązek bronić SWOICH racji, jeśli ma co do nich pewność oraz „podstawę prawną” udokumentowaną źródłami (np. linki do poradni językowej PWN czy WSJP).
IX. Ostatnie słowo należy do autora. Jednak zanim podejmie on decyzje, które zaważą na całokształcie ostatecznego dzieła, ma on obowiązek wykonać następujące kroki (zakładamy, że zarówno redaktor, jak i autor pracują w Wordzie):
- Włączyć widok „bez adiustacji” (jest to widok pokazujący „na czysto” wersję poprawioną przez redaktora) i przeczytać całość.
- Włączyć widok „oryginalny” (jest to widok pokazujący wersję przed poprawkami redaktora) i przeczytać całość.
- Porównać obie wersje – w całości lub po kawałku (po rozdziale albo po akapicie).
- Napisać w komentarzach, co sądzi o zmianach:
- którą akceptuje,
- którą odrzuca,
- a do której ma wątpliwości (i dlaczego).
X. Teraz pałeczkę przejmuje ponownie redaktor. Ma on obowiązek zapoznać się z komentarzami autora i wykonać następujące kroki:
- Zatwierdzić zaakceptowane przez autora poprawki.
- Cofnąć (odrzucić) odrzucone przez autora poprawki.
- Wyjaśnić (w komentarzach) zgłoszone przez autora wątpliwości co do poprawek.
XI. Tekst wraca znów do autora. Jego obowiązkiem jest zapoznać się z wyjaśnieniami redaktora co do zgłoszonych przez niego wątpliwości i zatwierdzić lub odrzucić pozostałe poprawki. Uwaga: to ostatnie czyni za pomocą komentarzy (patrz punkt IX. podpunkt 4.).
Ważna uwaga! W przypadku wątpliwości trudnych do wyjaśnienia za pośrednictwem komentarzy zaleca się kontakt bezpośredni, czyli rozmowę autora z redaktorem.
W tym ostatnim przypadku zarówno autor, jak i redaktor, mają obowiązek mieć na względzie szacunek do czasu i zaangażowania obu stron i nie nadużywać tych zasobów ponad miarę. Najlepiej, gdy ustalą zawczasu, ile taka rozmowa będzie trwać: o której zaczną i o której skończą.
XII. Tekst wraca do redaktora, który ma nadzieję, że to już naprawdę ostatni, no dobra – przedostatni – raz. (Bo zdarzyć się może, że punkty III. i IV. powtórzą się jeszcze kilkakrotnie, nim obie strony będą usatysfakcjonowane). Redaktor ma obowiązek zatwierdzić pozostałe jeszcze poprawki, zamknąć komentarze i wygładzić formatowanie (ale bez przesady, bo tekst i tak idzie do składu). Redaktor ma prawo (a nie obowiązek – zważywszy na to, że na tym etapie stracił już trzeźwe spojrzenie na tekst) przeczytać całość raz jeszcze, żeby zobaczyć, czy tekst jest już idealny (spojler – nie, nie jest, ale od czego jest korekta po składzie).
XIII. Autor ma prawo podziękować redaktorowi za współpracę i obowiązek uiścić umówioną kwotę za usługę, po czym grzecznie wystawić mu laurkę na social mediach, a także w mejlu – żeby redaktor miał co wrzucić na swoją stronę www jako tak zwany social proof, który służy do namawiania kolejnych autorów na tę jakże ekscytującą i rozwijającą obie strony literacką przygodę.
XIV. Redaktor ma obowiązek podziękować autorowi za współpracę. Redaktor ma też prawo wspierać autora w jego działaniach promocyjnych gotowej już publikacji. Oznacza to różne skomplikowane, a nade wszystko czasochłonne rzeczy takie jak obserwowanie jego social mediów, polubianie i udostępnianie wpisów i relacji czy też rolek (i tak tego nie rozróżniam, ale who cares), a nawet wspominanie o wspólnie realizowanej publikacji w swoich newsletterach (wysyłanych co prawda raz na pół roku, ale lepsze to niż nic).
I to już wszystko. Uff. Jeśli po tym wszystkim autor wróci do redaktora z kolejną publikacją w celu powtórzenia tej jakże ekscytującej i rozwijającej obie strony (jako się wyżej rzekło) przygody, to będzie po prostu CUD!
Zapraszam!
Wasza redaktorko-składaczko-korektorka


Dodaj komentarz