Sam jesteś głupi, czyli uniwersalna metoda wychowawcza

Z okazji przypadających dzisiaj trzecich urodzin bloga pozwoliłam sobie na mały żart. Oto on. Zaczęło się niewinnie. – Mamo! A on powiedział, że jestem głupi! – To mu powiedz, że sam jest głupi. – Sam jesteś głupi! Nagle mnie olśniło. Wynalazłam uniwersalną metodę wychowawczą! Ba! Nie tylko wychowawczą. Wymyśliłam sposób na wszelkie niewygodne dla nas, rodziców, sytuacje. – Tato! Zrób mi kanapkę! – Sam… Czytaj dalej Sam jesteś głupi, czyli uniwersalna metoda wychowawcza

Pytanie, które mną wstrząsnęło i co to ma wspólnego z Netem i Doktorkiem

Niedawno na fejsie, którego, jak wiecie, nie lubię, ale na którego (obowiązki zawodowe!) jednak zaglądam, zobaczyłam pytanie, które mną wstrząsnęło. Brzmiało ono mniej więcej tak: Jak, w świetle popularnego aktualnie trendu na partnerskie relacje z dziećmi radzicie sobie w sytuacjach, gdy dzieci odmawiają ubierania się, mycia zębów i innych tego typu rzeczy? Domyślam się, że inne “tego typu rzeczy” to odrabianie lekcji (pytanie padło na grupie “edukacja domowa”, ale wiadomo… Czytaj dalej Pytanie, które mną wstrząsnęło i co to ma wspólnego z Netem i Doktorkiem

(Nie)szczęście (nie)uczenia własnych dzieci czyli czytelnicy piszą… CrEDo

Jak to miło mieć wiernych czytelników, którzy nie dość, że są wiernymi czytelnikami, to jeszcze… piszą! Czytelnicy piszą do mnie mejle, a w nich – przesyłają takie teksty, że serce rośnie! I rośnie jeszcze bardziej, gdy zgadzają się na ich publikację. Dzisiaj prezentuję Wam tekst Michała, ojca w edukacji domowej. Jego syn jest w edukacji domowej od 4 lat – teraz na etapie trzeciej klasy gimnazjum, a córka od 2 lat – obecnie na etapie piątej… Czytaj dalej (Nie)szczęście (nie)uczenia własnych dzieci czyli czytelnicy piszą… CrEDo

Moja praca magisterska

Na początu wakacji napisałam entuzjastyczny wpis o tym, jak się cieszę, że są wakacje i na co wreszcie będę miała czas. Hahaha!!! Rzeczywiście, czasu miałam od groma, jak zwykle zresztą (zawsze mamy przecież tyle samo czasu, prawda?), ale nie miałam go na te wszystkie rzeczy, o których napisałam w rzeczonym wpisie. Ale, ale. To jeszcze nie koniec wakacji, więc nie będę jeszcze robić podsumowań! Powiem Wam tylko tyle, że częściowo udały mi się… Czytaj dalej Moja praca magisterska

Obowiązki, dyscyplina – co za niemiłe słowa!

Muszę przyznać, że nienawidzę dyscypliny. Ani samego słowa, ani tego, co ono oznacza. Pewnie wynika to z tego, że nie lubię by mi coś narzucano siłą. Nie lubię też narzucać nikomu niczego siłą. A dyscyplina jednoznacznie kojarzy mi się z przymusem. Ale cóż… konia z rzędem temu, kto nie potrzebuje dyscypliny! Wczoraj przed snem czytałam młodszym dzieciom “Pippi Pończoszankę”. Kiedy nowi przyjaciele Pippi, Tommy i Annika dowiadują się, że Pippi… Czytaj dalej Obowiązki, dyscyplina – co za niemiłe słowa!

Witaminy za darmo! Plakat do druku

Pamiętacie zestaw witamin, których nie da się kupić w sklepie (no… oprócz żelków i lodów)? Święty Mikołaj, który odwiedził nas w Wigilię Bożego Narodzenia, zostawił mi dla Was prezent: Plakat z zestawem witamin dla dzieci! Możecie go sobie zapisać w komputerze i zaglądać od czasu do czasu dla przypomnienia, możecie też wydrukować i powiesić w widocznym miejscu. Hmmm… właściwie nie powinnam zachęcać Was do drukowania czegokolwiek, bo nie jest to zero waste… Ale jeśli wykorzystacie… Czytaj dalej Witaminy za darmo! Plakat do druku

Witaminy dla dzieci. Nie kupisz ich w sklepie!

Pisałam niedawno o książce ks. Jana Kaczkowskiego, w której często wspomina on o przytulaniu. Mówi, jakie jest ono ważne dla nas wszystkich, dla budowania relacji w rodzinie i ustalania priorytetów. Bo czy problemy w pracy nie wydają nam się mniejsze, gdy przytulimy się do kochanej osoby? Przytulenie. Takie proste i jednocześnie trudne. Bo czy nie jest trochę tak, że zapominamy o tym tanim i dostępnym remedium? Ja zapominam. W ferworze zajęć, spraw, w biegu (hmmm…… Czytaj dalej Witaminy dla dzieci. Nie kupisz ich w sklepie!

Jak to się robi w Ameryce? Wywiad z…

I jak tu nie wierzyć w “palec boży”? Przyjechali do nas pielgrzymi na ŚDM, z Ameryki, a jakże. Kowboje z Kansas, mówił Mąż. Może nam się jakiś homeschoolers trafi, mówiła Żona (czyli ja). No i co? Trafił się! Przy powitalnej kolacji Mąż wspomniał, że praktykujemy edukację domową. Na to jakby nigdy nic dwudziestotrzyletni Caleb oświadczył, że ich Mama także uczyła ich w domu. Serce zabiło mi mocniej, co tu… Czytaj dalej Jak to się robi w Ameryce? Wywiad z…

Jan Paweł II o wolności

Jestem wielką miłośniczką, zwolenniczką wolności. Szczególnie nie lubię ograniczeń narzucanych przez instytucje państwowe – rzecz jasna dla naszego dobra. Nie lubię też ograniczać innych i mam przez to kłopoty z utrzymaniem dyscypliny. Chciałabym dawać dzieciom jak najwięcej wolności w myśl zasady, że nie nauczą się nią posługiwać, jeśli jej nie dostaną. Jednak wiem dobrze, że wolność jest wyborem. Jest też umiętnością wyboru. Umiejętnością wyboru między dobrem a złem.… Czytaj dalej Jan Paweł II o wolności

Edukacja domowa – debata – perspektywa dyrektorów szkół i uczniów

Od debaty na temat edukacji domowej minął prawie tydzień i emocje już opadły, ale obiecałam Wam drugą część relacji. W pierwszej części przytoczyłam wypowiedzi rodziców praktykujących edukację domową i prezentacje (niekoniecznie praktykujących) naukowców. Dzisiaj przedstawię doświadczenia dyrektorów szkół współpracujących z rodzinami edukacji domowej, stanowisko przedstawiciela MEN i władzy samorządowej, oraz – co było najbardziej interesujące dla mnie – opinie uczniów, tegorocznych maturzystów uczących się tym trybem.… Czytaj dalej Edukacja domowa – debata – perspektywa dyrektorów szkół i uczniów