pieczywo

Pieczywo kupuj do poszewek na poduszki czyli zadanie #24

Zasady zero waste (5R) niewiele mówią o praktycznej stronie życia bez produkowania śmieci.

Odmawiaj, redukuj, użyj ponownie, przetwarzaj i przerabiaj, kompostuj – są wytycznymi, które trzeba „przełożyć” na język konkretnych działań.

Takich jak, na przykład, zakupy do swoich toreb czy pojemników. Co w praktyce okazuje się być naszym, zerośmieciowców, chlebem powszednim. Często twardym i ciężkim do zgryzienia (oj, chyba pomyliły mi się frazeologizmy…).

W moim wyzwaniu Zero Waste Rok Bez Marnotrawstwa, które obejmuje już ponad dwadzieścia zadań, tylko jedno ściśle dotyczyło tego, z czym chodzić na zakupy. Mianowicie, zadanie pierwsze: „Zrezygnuj z foliowych torebek na owoce i warzywa”.

Zaczęłam od warzyw i owoców, bo to najłatwiejsze. Następnym krokiem jest pieczywo. Ma się rozumieć – pieczywo też kupujemy do własnych toreb! Najlepiej płóciennych.

Takich toreb mam sporo, pochodzą przeważnie z ciucharni. Jednak kiedy zabierałam je wszystkie na zakupy, przy stoisku z pieczywem zaczynałam się nerwowo zastanawiać, która to z mojego zestawu siatek jest czysta i świeża (nie po marchewce czy jabłkach)?! Czasem zastanawiałam się już w domu, kiedy pakowałam mój ZZ (zestaw zakupowy) do torby na kółkach.

Dlatego od jakiegoś czasu nie zastanawiam się, tylko wyciągam z bieliźniarki poszewkę na poduszkę i fru! Lecę po pieczywo!

Poszewki na poduszki to istoty, które się u nas bardzo rozmnożyły i mam mnóstwo takich, które nie pasują do żadnego kompletu pościeli (podejrzewam, że dostałam je w posagu…), w z wiązku z czym rzadko używane są w celu, do jakiego zostały stworzone. A teraz, dzięki zero waste, dostały swoją drugą szansę!

Jeśli nie macie tak dużo poszewek jak ja, to mam pomysł. Kupcie sobie na ciuchach! Upierzcie, wygotujcie, uprasujcie i włóżcie do bieliźniarki. Wiem, pewnie Was to śmieszy. Bo skoro i tak macie sobie coś kupić z przeznaczeniem na pieczywo, to może od razu torbę czy woreczek? W porządku, kupcie sobie specjalną torbę na pieczywo. Z nadrukiem chlebka czy bułeczkowym haftem. Róbcie jak Wam wygodniej – ważne by w piekarni nie brać foliówek ani papierowych torebek.

Patent z poszewkami na poduszki ma dla mnie tę zaletę, że nie muszę szukać tej jednej, specjalnej torby na chleb (a może akurat jest w praniu?), tylko sięgam do bieliźniarki, gdzie zawsze czekają równiótko ułożone… poszewki na chleb.

Zachęcam Was, pokażcie swoim poszewkom na poduszki trochę świata, zabierzcie je na zakupy!

pieczywo

9 komentarzy

Skomentuj

Twój adres e-mail nie będzie opublikowany na stronie. Wymagane pola zaznaczone są *