newsletter

Mam czytelników, którzy piszą do mnie mejle.

Bardzo to miłe i ciekawe. W sumie dostawać listy zawsze jest ciekawie. I wiem, że newslettery to nie listy, a w każdym razie nie są tak postrzegane, ale… to zależy. Zależy od tego, kto i co w nich pisze. Czy nas to interesuje, czy nie.

Przypuszczam, że jeśli czytasz te słowa, to jest szansa na to, że mój newsletter Cię choć ociupinkę interesuje. Do rzeczy zatem.

Przygotowałam trzy wersje newslettera, coby było dla każdego coś miłego:

♥♥♥

1. Wersja pierwsza – dla tych, którzy kochają mnie i moje teksty bezwarunkowo.

Nieważne – czy napiszę o szmacianych siatkach na zakupy, czy o tym, jak zagonić dzieci do obowiązków domowych – czytają wszystko. Jeśli należysz do tej grupy czytelników, to zapraszam do zapisu na…

⇓⇓⇓

⇑⇑⇑

♥♥♥

2. Wersja druga, czyli newsletter dla adeptów stylu życia zero waste.

Jeśli czytasz tylko moje teksty o zero waste, a tematyka życiowo-dzieciowo-rodzinno-edukacyjno-blogowo-wynurzeniowa Cię nie interesuje, zapisz się na…

⇓⇓⇓

⇑⇑⇑

♥♥♥

3. Wersja trzecia, czyli newsletter dla tych czytelników, którzy temat zero waste omijają szerokim łukiem.

Jeśli nie czujesz bezśmieciowego bluesa i artykuły o zerołejście Cię nudzą, a wszystkie pozostałe bawią, uczą, śmieszą i w ogóle podobają – zapisz się na…

⇓⇓⇓

⇑⇑⇑

Dziękuję i do zobaczenia – przeczytania!

Kornelia vel Werka