Jak nie zwariować w edukacji domowej by Kornelia Orwat

Jak nie zwariować w edukacji domowej… w praktyce: A może podręcznik?

Coś mi się zdaje, że ja Wam tutaj nawet o tym nie mówiłam, ale ale… Zabrałam się za pisanie drugiej części e-booka “Jak być mamą w edukacji domowej i nie (dać się) zwariować”.

Czy, nomen omen, zwariowałam?

Może. A było to tak.

Czytając e-booka o tym, jak nie zwariować w edukacji domowej (a nawet już pisząc go), miałam poczucie, że przydałoby się do niego jakieś miejsce na notatki dla czytelnika, na pytania, ćwiczenia, podsumowania kolejnych rozdziałów – jak, za przeproszeniem – w podręczniku! Czyżbym naprawdę zwariowała i postulując na blogu odszkalnianie, sama wykazywała zapędy belferskie?

Cóż. Prawdę mówiąc, już fakt pisania tego bloga świadczy o tym, że tak.

Że mam zapędy belferskie. Bo wymądrzam się, doradzam, pouczam (na szczęście też trochę czasami rozśmieszam). Chyba nie bez przyczyny te studia na WSP ukończyłam. Kto by pomyślał. (Nawiasem mówiąc, już po pierwszych praktykach studenckich w szkole podstawowej postanowiłam nigdy w szkole nie uczyć!).

Ale wracając do tego, że zapragnęłam napisać drugą część e-booka o tym, jak nie zwariować w edukacji domowej.

Nazwałam ją roboczo workbookiem/zeszytem ćwiczeń (nie wiem która nazwa lepsza, a raczej -która gorsza?). Ogłosiłam na stronie sprzedażowej e-booka, o tutaj, że workbook będzie gotowy na Walentynki, czyli na dzisiaj. I zaczęłam pisać. I okazało się, że z zaplanowanego minimalistycznego zeszytu ćwiczeń zaczęło wyłaniać się coś sporo większego, coś, co zaczęłam nazywać szumnie i dumnie DRUGĄ CZĘŚCIĄ e-booka o tym, jak nie zwariować i tak dalej…

W dodatku oczywiście okazało się, że na Walentynki nie zdążę.

Więc wymyśliłam, że to wszystko przemyślę (łał! jak odkrywczo wymyśliłam!). Zrobię, napiszę, przejrzę, przemyślę i podejmę decyzję, co to ma, do jasnej ciasnej, w końcu być! Czy podręcznik, czy druga część, czy zeszyt ćwiczeń, czy może jeszcze coś innego. A może i to, i tamto, i jeszcze coś innego – dla każdego coś miłego?

Więc w Walentynki, jak tradycja nakazuje, będę świętować imieniny naszego syna, Cyryla, a workbooka czy zeszyt ćwiczeń, czy podręcznik czy coś tam coś tam innego, ale na pewno fajnego – wypuszczę pod koniec przyszłego tygodnia, bo będę miała wolne (hurra!) od bycia mamą w edukacji domowej, bo nasze dzieci będą na półkoloniach i turnusach – słowem – na feriach.

I jeszcze tylko na zakończenie uprzejmie Wam donoszę, że wszyscy, którzy kupili dotychczas e-booka i kupią go, zanim wypuszczę tę drugą część, dostaną ją – tę drugą część – W PREZENCIE! Ile będzie kosztować później – tego jeszcze nie zdecydowałam, ale na pewno zrobię pakiety cenowe i promocję dla pierwszych chętnych.

A, i jeszcze jedno. Planowałam też zrobienie wersji audio “Jak być mamą”. Miała być w styczniu. Jednak najpierw postanowiłam zawalczyć z workbookiem (zeszytem ćwiczeń?), bo myślę, że bardziej się Wam przyda. Co o tym sądzicie? Co jeszcze byście chcieli? Czego byście potrzebowali?

Pozdrawiam Was walentynkowo i miłośnie, więc przesyłam całusy (a co tam!)! Pa!

2 komentarze

Skomentuj

Twój adres e-mail nie będzie opublikowany. Pola wymagane zaznaczone są *