Pobierz moje e-booki z serii „Jak nie zwariować…”

Pobierz moje e-booki z serii „Jak nie zwariować…”

Mam dla ciebie gratkę: dwa e-booki napakowane wiedzą jak Cyrk Monty Pythona absurdalnym humorem.

Oferuję te e-booki jako prezenty za zapis na moje newslettery, w których będę informować o najnowszych artykułach na blogu. Myślę, że to całkiem dobry interes, zwłaszcza dla ciebie, bo z newsletterów zawsze możesz się wypisać, jeśli ci się nie spodobają!

♥♥♥

Pierwszy z e-booków to znany już i lubiany, rozchwytywany jak ciepłe bułeczki kurs pt.: „Jak być (choć trochę) zero waste i nie (dać się) zwariować”.

⇓⇓⇓

⇑⇑⇑

Polecam ten kurs, bo powstał na bazie moich czteroletnich doświadczeń i może być dla ciebie odtrutką na to zerołejstowe szaleństwo, jakie ostatnio ogarnęło świat. Chcę przez to powiedzieć, że przeszłam przez to szaleństwo już dawno!

♥♥♥

Drugi e-book to poradnik pt.: „Jak być mamą (albo tatą) w edukacji domowej i nie (dać się) zwariować”. Ten jeszcze czeka na swoją premierę, ale już możesz się na niego zapisywać.

Będzie w nim i strasznie, i śmiesznie, i na pewno ciekawie, więc trochę jak we wspomnianym Cyrku Monty Pythona. I w naszym, domowym. A więc…

⇓⇓⇓

⇑⇑⇑

Prace nad nim idą pełną parą, więc jest szansa, że na początek nowego roku szkolnego (albo akademickiego), ups, chciałam powiedzieć – domowego – zdążę. Będzie jak znalazł, bo początek roku szkolnego – przepraszam – domowego – to początek nowego szaleństwa, więc pomogę ci je ostudzić, że tak powiem. Cobyś nie zwariowała. Nie zwariował. Bo to szaleństwo też już przerabialam. Osiem razy. Bo właśnie niedługo zacznie się nasz dziewiąty rok w edukacji domowej.

Jeśli zaś o mnie chodzi… Chociaż piszę te poradniki z serii „Jak nie zwariować”, to chyba troszkę zwariowałam.

Ale wiem, co zrobić, by nie zwariować. Bo jestem dobra w teorii. Dużo rzeczy wiem, tyle że nie wszystkie umiem wprowadzić w życie. A niektóre wprowadziłam „po ptokach”, czyli już po tym, jak zwariowałam. Ale to nic. Dzięki temu mogę ci pomóc uczyć się na błędach cudzych, czyli moich, czyli nie swoich (czyli nie twoich).

To chyba całkiem niezła opcja? To jak?

Używamy plików cookies (ciasteczek), które wykorzystywane są do analizy ruchu na stronie oraz do zapewnienia jej prawidłowego działania.