Czy ufasz opiniom w Internecie?

czy ufasz opiniom w internecie by Kornelia Orwat

Czyli jeszcze coś a propos social mediów. A zatem.

Wczoraj, kiedy opublikowałam tekst o tym, dlaczego social mediom mówię nie, i poinformowałam was, czytelników bloga, że wyłączam komentarze, pobiegłam sprawdzić moją blogową skrzynkę mejlową, no bo może coś napisaliście, a dawno nie sprawdzałam.

Prawdę mówiąc, więcej mam na tej skrzynce spamu niż wiadomości od czytelników (chlip, chlip), ale sprawdzam ją mniej więcej co tydzień. I wyrzucam spam. I zazwyczaj nawet mu się nie przyglądam. Ale dzisiaj mój wzrok przykuł tytuł „Pozytywne komentarze”.

I oto, co ujrzałam, gdy weszłam w wiadomość:

Tak. Moi drodzy. Czy jesteś wśród 88% osób, które ufają opiniom Google? Albo na portalu ZnanyLekarz?

Bo ja tak. Byłam jedną z nich. Nawet sama popełniłam parę komentarzy i opinii na Google. Taką byłam dobrą obywatelką. A teraz co?

A teraz powiem wam, że o fałszywych użytkownikach portali społecznościowych i innych, działających w oparciu o mechanizm BUMMER – czyli też Google – czytałam we wspomnianej w poprzednim tekście książce Jarona Laniera pt.: „Dziesięć powodów, dla których powinieneś natychmiast usunąć swoje konta z mediów społecznościowych”. Fałszywi użytkownicy (którzy produkują lajki, komentarze itd.) to jeden z elementów mechanizmu BUMMER. Gdy czytałam rozdział im poświęcony, to – chociaż przecież nieraz słyszałam o czymś, co się pięknie nazywa „farmami trolli” – niezbyt mi się chciało wierzyć w to, co czytałam. Wydawało mi się to… takie nieprawdopodobne!

Ale cóż. Okazuje się, że jestem naiwna. Że nie wiem, na jakim świecie żyję.

I teraz. Jeśli myślicie, że piszę tutaj nie na temat – bo to przecież blog o edukacji domowej i rodzinie – to się mylicie. Bo tutaj nie chodzi o social media. Tutaj nie chodzi o nas, dorosłych.

Tutaj chodzi o nasze dzieci. I o to, co robią w swoich ślicznych, praktycznych* smartfonikach, które tak ochoczo im dajemy.


* Praktycznych, no bo przecież jest FamilyLink i funkcja lokalizacji dziecięcia, gdyby za długo nie wracało z podwórka – co swoją drogą uczciwie, naprawdę polecam, chociaż to jest inwigilacja i big data, o których pisałam ostatnio.

Autor: Kornelia Orwat

To ja. Kornelia zwana Werką, żona męża, mama dwóch nastolatków i jednej córeczki. Od 2011 roku tkwię w szaleństwie zwanym edukacją domową. Lubię robić na drutach i szydełkować, ale jeszcze bardziej – pisać. Uczę się korekty tekstu i bycia minimalistką. Czasami śpiewam w chórze. W 2021 roku napisałam książkę „Droga w nieznane? Edukacja domowa dla początkujących”.