Co to jest esencjalizm, czyli skup się, kobieto!

Ostatnio przeczytałam książkę… a nawet dwie. I zaczęłam trzecią. W jeden weekend. Oto zalety odłączenia się od Internetu i od mediów społecznościowych (o radiu i telewizji nie wspominam, bo ich nie używamy w ogóle). Przyznaję, że całkiem od internetu się nie odłączyłam. Ze dwa razy zajrzałam, co tam Panie w epidemii słychać, no i czytałam wspomniane książki na Legimi*, więc przez Internet. Ale ani guziczka “Instagram”, ani “Facebook”, ani nawet “Gmail” na smartfonie moja ręka przez weekend nie tknęła.… Czytaj dalej Co to jest esencjalizm, czyli skup się, kobieto!

Co robi blogerka czyli o prokrastynacji słów kilka

Co robi blogerka, której nie chce się pisać zaplanowanego na piątek artykułu? Której w ogóle nie chce się pisać? Otóż robi różne ważne rzeczy. Przesuwa logo w nagłówku bloga z lewa do prawa, zastanawia się czy lepiej wygląda to logo z napisem pod spodem czy bez, kombinuje, czy nie da się go jakoś przesunąć co nieco w prawo. Usuwa górny, dodatkowy pasek nagłówka z dodatkowym menu. Główne menu zmienia na bardziej minimalistyczne, usuwa różne… Czytaj dalej Co robi blogerka czyli o prokrastynacji słów kilka

Adwent. Cisza, spokój, oczekiwanie.

Cisza, spokój i oczekiwanie zamiast gorączki zakupów, pośpiechu sprzątania i gotowania. Podoba Wam się? Mnie osobiście bardzo, ale zastanawiam się, czy to w ogóle możliwe? No bo przecież i ogarnąć dom, i upiec pierniki i pierniczki trzeba. I wigilijną wieczerzę, i obiad świąteczny zaplanować i przygotować. I na roraty pójść. I z zimową sennością i spadkiem energii powalczyć. I wszystko to, co zwykle, nadal robić. Ale mimo to spróbuję tę ciszę i spokój znaleźć, choćby w sobie… Czytaj dalej Adwent. Cisza, spokój, oczekiwanie.

Czy jestem dobrze zorganizowana?

Zrobiłam listę ośmiu zasad, jakie panują w naszym domu (to znaczy… jakie JA chciałabym, żeby panowały w naszym domu, coby dało się jakoś wytrzymać o zdrowych zmysłach). Patrycja popatrzyła, przeczytała i mówi: – I ty myślisz, Mamo, że to się uda?!– Co? – To wszystko robić! No tak. Dzieci we mnie nie wierzą. Zaraz, zaraz. We mnie nie wierzą? Nie, nie wierzą w siebie. Nie ufają, że dadzą radę tych zasad przestrzegać. Chwila,… Czytaj dalej Czy jestem dobrze zorganizowana?

Co mnie wkurza? Czyli dziś wcale mi nie do śmiechu.

Co mnie wkurza? Och! Bardzo dużo rzeczy!  Są dni, kiedy wkurza mnie wszystko, ale na szczęście są i takie, kiedy ogarnia mnie bezmiar błogości i szczęśliwości, co owocuje bezmiarem cierpliwości. Słowem – nic mnie wtedy nie jest w stanie wkurzyć. Od czego to zależy? Nie wiem. Najłatwiej zwalić winę na pogodę, ciśnienie, deszcz, słońce, okres, PMS, GPS, pies… jeden wie. No więc co mnie wkurza? Bałagan… Czytaj dalej Co mnie wkurza? Czyli dziś wcale mi nie do śmiechu.

Do tych, co marzą o zarabianiu na blogu – studium przypadku

Tekst zatytułowany “Dla tych, co marzą o zarabianiu na blogu” napisałam w styczniu. A na czwarte urodziny bloga (8 marca) planowałam go opublikować, uruchamiając przy tym zakładkę Wsparcie bloga. Jednak nie uruchomiłam tej zakładki aż do przedwczoraj. Dlaczego? Bo się bałam. Bo myślałam, że to głupie. Że poniżające, że nie wypada, że i tak nikt nie zapłaci. Że czytelnicy będą się czuć zobowiązani, nagabywani… Milion wątpliwości, wymówek, strachów. Ale zaraz zaraz. Czy sprzedawca jabłek… Czytaj dalej Do tych, co marzą o zarabianiu na blogu – studium przypadku

Jaką chcę być żoną czyli felieton nie na Dzień Matki

Zamiast felietoniku okazjonalnego, napisanego specjalnie na Dzień Matki, mam dziś felietonik napisany niespecjalnie, a tym bardziej nie na Dzień Matki. Bo bloger też człowiek i zapomina. Zapomina, że na Różne Specjalne Dni powinien mieć specjalne felietony. Ale z drugiej strony – bloger to człowiek wolny i niezależny, więc nic nie musi i nie powinien. A, przepraszam – powienien dostarczać sobie i czytelnikom uciechy, pisząc i publikując. No. Do rzeczy zatem, czyli do felietoniku tak trochę… Czytaj dalej Jaką chcę być żoną czyli felieton nie na Dzień Matki

Dlaczego nienawidzę infolinii?

Nowe technologie ułatwiają nam życie. Prawie wszystko można załatwić przez internet i telefon. Świetnie, prawda? Ale… Nie wiedzieć czemu, na myśl o tym, że muszę zadzwonić na infolinię jakiegoś usługodawcy, dostaję wysypki i dreszczy. Nienawidzę infolinii. Muszę, dajmy na to, załatwić sprawę u operatora internetu. O raju! Na pewno jest potrzebny jakiś numer klienta! Albo telekod! Albo numer umowy! Rety, gdzie ja to miałam zapisane?!!! Będę to musiała wklepywać w klawiaturę, i na pewno… Czytaj dalej Dlaczego nienawidzę infolinii?

Zmiany. Kontrasty. Życie.

W przeciwieństwie do męża i dzieci, lubię zmiany. – Termos zawsze stał w tamtej szafce! Dlaczego teraz stoi tutaj? – Znów przestawiłaś łóżko? – O nie! Chcecie kupić nową kanapę? Nie pozwolimy! – To miejsce przy stole jest moje. Zawsze tu siedzę. – Te buty są jeszcze dobre. Nie chcę nowych! Stałość i niezmienność to poczucie bezpieczeństwa. Zmiany i nowości – niepewność i niestabilność. Tak? A może inaczej? Stałość… Czytaj dalej Zmiany. Kontrasty. Życie.

Czwarte urodziny bloga. Cztery lata pracy, nauki, zabawy.

8 marca 2019 roku minęły cztery lata, odkąd zaczęłam blogować. A dzisiaj w czeluściach folderu “szkice” znalazłam artykuł przygotowany na trzecie urodziny bloga! Nie pamiętam, dlaczego go nie opublikowałam – fakt faktem, że zamiast niego wrzuciłam żartobliwy felieton o uniwersalnej metodzie wychowawczej. Jednak pomyślałam sobie, że po (nie)wielkim retuszu opublikuję ten napisany przed rokiem tekst. Ten urodzinowy. Oto on: Jakoś nie mogę sobie przypomnieć, jak to było przed. Przed blogiem. Na pewno… Czytaj dalej Czwarte urodziny bloga. Cztery lata pracy, nauki, zabawy.