Zrezygnuj z szamponu czyli zadanie #19

Zrezygnuj z szamponu czyli zadanie #19

Wiem, że już tytuł tego artykułu sprawi, że wielu czytelników oburzy się i popuka w czoło. „Zrezygnuj z szamponu” brzmi jak „zrezygnuj z mycia głowy” albo „nie myj włosów”. 

Jednak zapewniam Was, że choć zrezygnowałam z szamponu już półtora roku temu, nie zrezygnowałam z mycia włosów.

Na początek winna jestem Wam wyjaśnienie. Dlaczego proponuję rezygnację z szamponów? Dlaczego w Roku Bez Marnotrawstwa

Ano dlatego, że szampony to plastikowe butelki, a plastiku unikamy. Po drugie dlatego, że szampony to przerost formy nad treścią, a to dlatego, że oprócz składników myjących i pielęgnujących, mają dodatkowo różne składniki wpływające na jego konsystencję, pienienie się czy trwałość. Pierwsze szampony były po prostu rozpuszczonymi w wodzie mydłami, zaś z czasem zaczęto je „ulepszać”. Z czego składają się współczesne szampony, możecie przeczytać na stronie biotechnologia.pl.

Wszystkie te dodatkowe, „ulepszające” szampon składniki, to dodatkowe obciążenie dla środowiska. Często nieobojętne także dla naszego zdrowia. Oto co podaje Wikipedia pod hasłem „szampon”:

W wielu szamponach zastępuje się tradycyjne mydła potasowe i amonowe solami amonowymi i sodowymimonoestrówsiarczanowych wyższych alkoholi alifatycznych (np. laurylosiarczan sodu lub amonu), które jednocześnie pełnią rolę detergentu, składnika mieszaniny buforującej i środka antystatycznego. Ich użycie jest jednak sprawą kontrowersyjną, ze względu na ich działanie w środowisku i pewną, choć nie do końca potwierdzoną, toksyczność. W wielu szamponach występują one w stężeniach dochodzących do 30% masy całego szamponu. Szczególnie duże ich stężenie zawarte jest szamponach dla małych dzieci, nie podrażniających oczu, które nie zawierają dzięki temu w ogóle zwykłych mydeł, soli i buforów.

Wyzwanie Rok Bez Marnotrawstwa jest, nazwijmy to, kursem życia w stylu zero waste. Celem jest zmniejszenie ilości generowanych śmieci.

Jednak jakoś się tak dzieje, że gdy stajemy się bardziej „zero waste” i unikamy generowania śmieci, stajemy się również bardziej ekologiczni i bardziej minimalistyczni. Ekologiczni w takim sensie, że zaczynamy zastępować przemysłowe gotowce produktami robionymi w domu, z naturalnych składników. Minimalistyczni w takim sensie, że te produkty robione w domu siłą rzeczy są złożone z niewielu prostych i łatwo dostępnych składników.

Dlatego zachęcam Cię dzisiaj:

Zrezygnuj z szamponu.

zrezygnuj z szamponu

No dobrze, ale co w zamian? Czym myć włosy? Możliwości jest wiele. 

  1. Mydło w kostce plus płukanka octowa.
  2. Żółtka jaj z dodatkiem oleju (ewentualnie mąki ziemniaczanej).
  3. Soda oczyszczona plus płukanka octowa.
  4. Szampony ziołowe własnej roboty.
  5. Inne możliwości.

Osobiście, ponieważ oprócz tego, że mam trochę fioła na punkcie zero waste, mam również fioła na punkcie upraszczania sobie życia.

Lubię też trzymać się sprawdzonych sposobów. W lipcu 2015 roku, kiedy zdecydowałam się na rezygnację z szamponów, zaczęłam myć głowę mydłem marsylskim i ponieważ jestem zadowolona z efektów – jestem wierna mydłu do dziś.

Dlatego opiszę Wam swoje własne doświadczenia ze stosowania opcji numer 1.

Pisałam już o tym w zadaniu #3 – Zamień mydło w płynie na mydło w kostce

Ponieważ przy okazji dyskusji na innych blogach zauważyłam, że mycie włosów mydłem i innymi alternatywnymi dla szamponów sposobami wzbudzają wiele kontrowersji, opiszę Wam jak to wyglądało u mnie.

Na początek podkreślę jedną ważną rzecz. Włosy muszą się od szamponów ODZWYCZAIĆ. 

Nie znam się na kosmetologii i nie podejmuję się uzasadniania tego naukowo, jednak faktem jest, że kiedy myłam głowę szamponami, na drugi dzień po umyciu włosy były już przetłuszczone. Teraz, kiedy przestawiłam się na mycie mydłem – dwa dni bez mycia to nie problem. Czasem nawet wytrzymują trzy, jeśli szczotkuję je szczotką z nturalnego włosia.

Moje włosy nie są zbyt piękne – lubią się puszyć i układać po swojemu. W dodatku mam sporo siwych, których nie farbuję i nie zamierzam farbować. Nie jestem też fanką modelowania fryzury. Ale co tam! Pokażę Wam, jak wyglądały moje włosy wczoraj rano, na drugi dzień po umyciu.

zrezygnuj z szamponu

Zdjęcie tego nie oddaje, ale włosy są miękkie i miłe w dotyku. Nawet moja fryzjerka twierdzi, że odkąd zrezygnowałam z szamponu, to mam bardziej miękkie i „sypiące się” włosy.

No dobrze, powiecie – szału nie ma. Kto mnie zna osobiście, też nie powie, że mam świetne włosy. Bo… patrz wyżej. Po prostu nie mam i nie muszę mieć świetnych włosów. Nie jestem celebrytką (jeszcze). Ale nie chodzi o to, żeby był szał, tylko żeby mieć czyste i zadbane włosy. O tym tutaj piszę. Jeśli chcecie mieć „szał”, popróbujcie olejowania włosów przed umyciem.

Ale do rzeczy. Kiedy chciałam zrezygnować z szamponów, zaczęłam szukać informacji o mydłach do włosów. Że czarne, że marsylskie, że z Aleppo, że specjalne. W końcu kupiłam pierońsko drogie mydło z Aleppo i zaczęłam odwyk od szamponu.

Mycie wyglądało zawsze tak:

  1. Namydlanie włosów mydłem, spłukiwanie.
  2. Polewanie/płukanie włosów roztworem octu (ok. 1 łyżka octu na 1 litr wody). Ocet stosowałam zamiennie z cytryną (wtedy po prostu wyciskałam sok z kawałka cytryny bezpośrednio na głowę.).
  3. Włosy po occie MOŻNA dodatkowo spłukać wodą (ja to robię tylko wtedy, kiedy roztwór wyjdzie mi za mocny). Po wtarciu cytryny TRZEBA spłukać. Czuć wtedy jak włosy robią się śliskie (po samym mydle są szorstkie).

Przez pierwszy miesiąc była tragedia. Włosy wciąż wyglądały na nieumyte, przynajmniej takie miałam wrażenie. Ale zawzięłam się. Po miesiącu zauważyłam, że włosy zrobiły się bardziej miękkie i lekkie i wolniej się przetłuszczają. Potem zaczęłam zmieniać mydła. A to marsylskie, a to zwykłe szare, a to jeszcze inne. I okazało się, że nie odczuwam wielkiej różnicy. W końcu zrezygnowałam z mydła z Aleppo na rzecz mydeł polskich firm: Barwa czy Luksja.

Moja konkluzja jest taka.

Mydła w kostce nie różnią się tak bardzo składem, istotne jest to, że mają odczyn zasadowy. Dlatego ważne jest zakwaszenie włosów i skóry głowy po umyciu mydłem. Polecam ocet zwykły, owocowy, albo po prostu cytrynkę wyciśniętą wprost na głowę (przy okazji wspaniale jest wymasować sokiem z cytryny całe ciało – spróbujcie!).

O czym jeszcze trzeba pamiętać decydując się na odwyk szamponowy? Żeby podczas wizyty u fryzjera nie dać sobie umyć głowy szamponem. Ja po każdej takiej wizycie znów przez kilka myć mydłem miałam brzydkie włosy.

O! Właśnie przypomniałam sobie, z jakim problemem borykałam się, kiedy używałam szamponów (to było tak dawno, że zapomniałam). Otóż sam szampon nie wystarczał. Włosy wymagały odżywki – w przeciwnym razie były przesuszone.

Zobaczcie – z jednej strony – szampon włosy wysusza więc potrzebują one odżywki lub tzw. dwa w jednym. Z drugiej strony – ich natłuszczenie (? nasilikonowanie?) przez tenże szampon czy odżywkę sprawia, że już nazajutrz po umyciu potrzebują kolejnej porcji i szamponu, i odżywki. 

Cóż. Dla producentów szamponów i odżywek to pewnie dobrze. Dla naszych głów, włosów, portfeli, a także dla środowiska naturalnego – źle.

Napisałam Wam na początku, że sposobów mycia włosów bez szamponu jest wiele. Ponieważ nie mam z nimi doświadczenia, podsuwam Wam linki do artykułów:

O myciu żółtkami – laxnax czyli fantastyczny blog TYLKO o sposobach na mycie włosów bez szamponu!

O myciu sodą oczyszczoną – blog Krok do zdrowia czyli jak zrobić szampon domowej roboty.

O myciu szmponami ziołowymi – blog Zielony Zagonek o szamponach

O powyższych i innych sposobach na mycie włosów poczytacie też tutaj:

Blog „Treborok” – Czym zastąpić szampon. Ludowe przepisy.

Blog „Ograniczam się” – Mycie włosów bez szamponu. Domowe sposoby.

Zachęcam Was do zdecydowania się na któryś z proponowanych przeze mnie sposobów mycia włosów i testowania go przez przynajmniej miesiąc. Wtedy dopiero można ocenić efekty.

Jak napisałam wyżej, włosy potrzebują czasu, żeby odzwyczaić się od szamponu.

Ciekawa jestem, jak Wam pójdzie? Może podzielicie się swoimi wrażeniami w komentarzach, a może na grupie facebookowej Wyzwanie Zero Waste Rok Bez Marnotrawstwa?

Zapraszam Was też do udostępniania moich artykułów w mediach społecznościowych (widzicie te kółeczka pod spodem?). Jeśli uważacie, że to co piszę jest ważne i pożyteczne – odwdzięczcie się za moją pracę i udostępniajcie! Dziękuję!

Dziękuję Wam też za to, że jesteście! Powodzenia w eksperymentach bezszamponowych!

Powiązane wpisy

  • Nadal staram się zrozumieć to całe MYDŁO. Ciekawie przeczytać, jak proces mycia włosów wygląda u Ciebie i jak długo odzwyczajałaś się od szamponu. Jeśli sprawdza się u Ciebie Luksja to jestem pełna podziwu, bo to nie tylko mniej odpadów, ale na pewno dość spore oszczędności w domowym budżecie.

  • Monika

    Odnoszę wrażenie, ze tylko ja jestem taka kaleka życiową, że mycie mydłem mi zwyczajnie nie wychodzi 😀
    Myłam sodą, ale na dłużą metę sposób nie jest ani dobry, ani wygodny (szczególnie tę niewygodę się odczuwa przy podróżach, których w mojej pracy sporo – jestem pilotem wycieczek). Myłam czarnym mydłem i to było super posunięcie dla moich włosów – nie dość, że myłam je co 3-4 dni, to jescze czasem ‚oszukiwałam’ i w dzień mycia płukałam je tylko wodą 🙂 Ale czarne mydło jest drogie, nie mam pewności co do pochodzenia składników itd. Po wykończeniu jednego duuuużego opakowania, złapałam za mydło masylskie, którego używam do mycia (ponieważ jestem weganką + od jakiegoś czasu akceptuję w mojej łazience tylko 100% naturalne składniki, zwykłe drogeryjne mydła raczej odpadają). Włosy są tłuste już następnego dnia, do tego są nieprzyjemne w dotyku, chropowate. Kiedy nakładam na nie olej – za chorobę nie mogę go później doszorować mydłem i w efekcie przez tydzień chodzę z tłustymi włosami. Kiedy po myciu płuczę wodą z octem, włosy się elektryzują jak szalone. Nie wiem już co mam robić, używanie sposobów wymagających przygotowań jak np mycie siemieniem lnianym czy szamponami ziołowymi nie wchodzi w gre ze względu na sposób życia. Mycie glinką też nie wchodzi w grę, bo to mało ekonomiczne rozwiązanie (nie tylko dla mnie, dla środowiska również…). Może jakieś porady dotyczące mycia włosów mydłem? 🙂

    • Monika, nie załamuj się 🙂 Ciekawe dlaczego po płukaniu octem włosy się elektryzują? Może to tak nie od octu tylko od czego innego? Mnie się włosy elektryzują jak zakładam coś ze sztucznych włókien – czapkę czy bluzkę. Może spróbuj myć żółtkiem z olejem i sokiem z cytryny, albo nawet samym żółtkiem. Kurczę, ale to też kłopotliwe na wyjazdach…

      • Monika

        Właśnie żółto odpada, bom weganka. Czapki jeszcze nie noszę (aż tak zimno nie jest 🙂 ), szczotki nie zmieniałam… Ogólnie problem pojawił się kilka dni temu kiedy po raz pierwszy użyłam octu do płukania po myciu mydłem i do tej pory nie zniknął. Nic to, za daleko zabrnęłam, żeby wracać do szamponów, więc dopóki czegoś nie wymyślę i tak zostaję z mydłem 🙂 Potestuję może mydła ‚dedykowane’ włosom, znalazłam takie ostatnio w manna mydła.
        Jeszcze jedno pytanie – nie zostaje Ci na włosach jakiś ‚kurz’ po myciu mydłem?

        • „kurz” mi nie zostaje, ale własnie to dzięki płukaniu czymś kwaśnym. A cytrynę próbowałaś? Ja kiedyś w hotelu jak nie miałam octu to brałam plasterek czy dwa z restauracji i wyciskałam na włosy. Z tym że potem płukałam wodą, ale nie za długo, żeby coś jednak zostało. Jak czułam że już są śliskie to znaczy że ok. Aha, jeszcze wyczytałam że trzeba szczotką z naturalnego włosia szczotkować żeby się nie elektryzowały. Próbuj!

  • Kasia

    Od ok miesiąca myje włosy orzechami pioracymi. Przez tydzien było słabo, ale tez zrobiłam za słaby płyn. Teraz gotuje 15 orzechów w 0,5 L wody przez 15 min, a z racji oszczędności potem dolewam jeszcze 1,5 szklanki gorącej wody i gotuje ok 10 min. Starcza na tydzien, a myje co dwa dni. Orzechy gotuje jeszcze pozniej, powiedzmy w szklance, dwóch i mam płyn do zmywania naczyń.

    • Kasia, to ciekawe, bo ja próbowałam prać tymi orzechami ale efekty były słabe. Rzeczywiście, skoro 15 orzechów na włosy coś daje, czyli myje :-), to znaczy że do prania trzeba by dać ze cztery razy tyle tych orzechów, czyli 60 sztuk?

  • Pingback: Moje wrażenia po konferencji z Beą Johnson - Kornelia O...()

  • Wiola Wernecka

    Poczytałam u Ciebie o życiu bez szamponu. Podoba mi się to 🙂
    Postanowiłam:
    wymyję te dwa szampony, które już kupione ( dwa po pół już mam)
    i zaczynam z jajkiem (mam swoje kury, wiec będzie dodatkowo bez kosztów).
    Może zaproponujesz coś zamiast żelu do mycia ciała?
    Taka ciekawostka, mój mąż od zawsze myje się zwykłym mydłem Barwa. Kiedyś położyłam mu mydło hipoalergiczne dla dzieci to dostał wysypkę i mówił, ze całe ciało Go szczypie.
    Ja po mydle sucha skórę mam.Jak piszesz może musi się przyzwyczaić?

Używamy plików cookies (ciasteczek) - dzieki nim strona działa lepiej.