Uszyj serwetki czyli zadanie #18

Uszyj serwetki czyli zadanie #18

Nie wiem jak u Was, ale u nas, przy trójce dzieci zużywa się bardzo dużo jednorazowych chusteczek. Do wycierania nosów, buzi, rąk, stołu, wszystkiego (jak zabraknie papieru toaletowego to do TEGO też).

Oczywiście jako lanserka stylu zerośmieciowego powinnam albo nie używać chusteczek jednorazowych, albo przynajmniej się do tego używania nie przyznawać (jak rasowa blogerka wsuwająca na śniadanie jajecznicę z kiełbasą i wstawiająca na instagram zdjęcie owsianki z nasion chia posypanych wiórkami daktylowymi).

Jednak przyznaję się. Używamy tych chusteczek zwłaszcza kiedy mamy katar, bo (jeszcze) nie umiem sobie wyobrazić ile potrzebowalibyśmy chusteczek szmacianych…

Żeby było bardziej eko, kupuję tylko takie w tekturowych pudełkach. Co robię potem z tymi pudełkami, pokażę Wam w jednym z kolejnych zadań.

Zwykle stawiamy pudełko z chusteczkami na stole w jadalnio-salonie. Służy nam jako serwetnik. Jednak chcąc być coraz bardziej „zero waste”, stopniowo przyzwyczajam rodzinę do serwetek tkaninowych.

I teraz pytanie za sto punktów (ciekawe co na facebookowych grupach Wyzwanie Zero Waste Rok Bez Marnotrawstwa oraz Zero Waste Polska powiedzą sympatycy i znawcy tematu?):

Co jest bardziej eko? Pranie chusteczek i serwetek z tkaniny czy jednak używanie jednorazówek? Czy więcej wody zużywa pranie naszych serwetek czy produkcja wciąż nowych jednorazowych?

Cóż, powinnam była zrobić wywiad przed napisaniem tego artykułu, ale trudno. Strzelam, mam nadzieję bez pudła, że bardziej eko i zero waste są serwetki z tkaniny, biorąc pod uwagę, że generalnie bardziej eko i zero waste jest używanie rzeczy trwałych niż jednorazowych.

Nawiasem mówiąc, wspominałam już kiedyś, że im bardziej wchodzę w temat zero waste, tym więcej widzę problemów, kontrowersji i rozterek, a ponieważ nie jestem specjalistką, tylko eksperymentatorką – próbuję, testuję, dyskutuję, uczę się. Także od Was. I z Wami.

A ponieważ wczoraj naszło mnie na szycie i uszyłam osiem nowych serwetek, dzisiaj proponuję Wam zadanie pod tytułem: Uszyj serwetki.

uszyj serwetki

Jak widzicie, moje serwetki są uszyte z tetry. Może to znak, że jestem mamą wielodzietną, a może, że jestem osobą praktyczną i trochę sknerą? Bo chociaż wiem, że nie ma nic bardziej eleganckiego i stylowego niż serwetki z lnu, na co dzień wolę zgrzebne, tanie, cienkie i delikatne serwetki z tetry.

Dlaczego?

  1. Kiedy ma się dzieci, ma się w domu pieluszki tetrowe. Kiedy szłam rodzić naszego średniego syna, Rodzynka, na liście rzeczy do szpitala widniało: 20 pieluszek tetrowych (!).
  2. Pieluszki tetrowe są tanie. Zestaw dziesięciu pieluszek kosztuje niecałe dwadzieścia złotych, np. w bdsklep.pl. Z każdej pieluszki można uszyć cztery serwetki. Zatem za dwadzieścia złotych mamy czterdzieści serwetek.
  3. Serwetki z pieluszek tetrowych są miękkie i delikatne, dobre dla dzieci.
  4. Ponieważ tetra jest cienka i lekka, ekonomiczniej się pierze zrobione z niej serwetki. Nawet dziesięć serwetek wrzuconych do pralki nie robi wielkiej różnicy w objętości i wadze wkładu.
  5. Nawet najgorsze plamy nie są nam straszne, bo ponieważ tetra jest tania, bez żalu możemy serwetkę przeznaczyć do roli ściereczki-zmywaka.

Jak uszyłam moje serwetki?

  1. Każdą pieluszkę rozdarłam na pół (nacinamy nożyczkami w połowie pieluszki na głębokość ok. pół centymetra, a potem rozrywamy energicznie), następnie każdą połówkę ponownie na pół.
  2. Uprasowałam każdy prostokąt, potem założyłam jego brzegi (tylko te nieobszyte) na pół centymentra, zaprasowałam założenie, żeby łatwiej było obrzucać.
  3. Narożniki (te, które będą szyte) pościnałam do głębokości założenia.
  4. Obszyłam na maszynie założone brzegi ściegiem bieliźnianym (zwanym też ściegiem do łat), czyli wzmocnionym zygzakiem. Nie obrzucałam krawędzi, po prostu szyłam od razu tym zygzakiem po zaprasowanych założeniach.

W szyciu jestem amatorką, więc zarówno mój opis jak i metoda są amatorskie, ale za to skuteczne i proste.

Zachęcam Was do uszycia sobie serwetek. Niekoniecznie z tetry, niekoniecznie samodzielnie, niekoniecznie na maszynie. Na ciuchach można kupić tanie lniane czy bawełniane zasłony, obrusy, prześcieradła. Po upraniu czy wygotowaniu można z nich naprodukować sporo serwetek.

Mam w domu dwa lniane małe obrusy, jeden biały, drugi w czerwono – białą kratkę i myślę, że na Święta uszyję z nich serwetki bardziej eleganckie. Metodą profesjonalną, taką jak tutaj: klik!

A jeśli naprawdę nie chcecie, nie umiecie, nie możecie uszyć serwetek, zawsze możecie kupić gotowe. Wyjdzie drożej, mniej w stylu zero waste, ale jeśli posłużą Wam długo – na pewno warto.

Jako obrączek do zaznaczania serwetek, żeby wiadomo było, która jest czyja (bo nie wymieniam ich na nowe po każdym posiłku), używam wydzierganych na szydełku pierścieni. Zamiast nich można użyć gumek frotek w różnych kolorach. 

serwetki zero waste

Mówiąc szczerze, frotki są nawet bardziej praktyczne, bo rozciągliwe, więc łatwiej się je zakłada. O innych, bardziej eleganckich obrączkach nie wspominam, bo są oczywistością. Pytanie tylko, jak je zindywidualizować?

W naszej rodzinie mamy stały przydział kolorów. Dotyczy on ręczników, obrączek na serwetki, znaczników na kubki, oraz… pionków do gry.

Używacie serwetek z tkaniny? Lubicie je? Jakie macie patenty na ich zaznaczanie? 

P. s. Z szycia jako takiego zrobiłam jedno z kolejnych zadań, a co!

__________

Jeśli chcecie być na bieżąco informowani o nowych wpisach, zachęcam Was do polubienia mojej strony na Facebooku lub do obserwowania mnie na Instagramie, na Google+, Twitterze czy LinkedIn.

Możecie też czytać mojego bloga w serwisie Bloglovin’, z którego sama chętnie korzystam, bo wszystkie ulubione blogi mam za jednym kliknięciem.

Zachęcam Was też do zapisania się na „Listy od Kornelii O…” – to jest już bardziej osobista forma kontaktu ze mną. Okienko do zapisów znajdziecie na dole strony.

Będzie mi też bardzo miło, jeśli napiszecie do mnie, bądź w odpowiedzi na moje listy, bądź tak po prostu. Mój adres to kontakt@korneliaorwat.pl.

Bądźmy w kontakcie!

Powiązane wpisy

  • Wiesz, już dawno temu zastanawiałam się co jest lepsze, papierowe ręczniki czy pranie materiałowych ścierek. I (chyba) Pani Strzelec mnie uświadomiła, że przecież po praniu woda wraca do obiegu, a ponieważ piorę w orzechach piorących, to takie pranie jest mało obciążające dla środowiska. Inna sprawa, że z jednorazówkami jest wygodniej. Przy małych dzieciach nie potrafię się całkiem bez nich obyć. Ale może wprowadzę materiałowe serwetki? Dobry pomysł 🙂

    • Prawda że jednorazówki wygodniejsze. Nie tylko serwetki zresztą 🙂 Przekonuję się o tym codziennie, kiedy jestem na mieście bez zestawu zakupowego (bo nie planowałam zakupów) i wpadam na pomysł kupienia mięska na kolejny dzień… Logistyka u mnie wciąż leży i kwiczy.

      • czasem tak jest ze zwyczajnie trzeba się zorganizować 😉 wtedy to co dotąd uciążliwe staje się wygodne. Ja np uŻywam pieluch wielorazowych. pomysl co by bylo gdybym zapomniala ich wziąć na wyjście 😀

  • Ruda

    Muszę odszukać „moje” czyli dziecka pieluszki tetrowe. Na razie używałam tylko jednej jako cedzaka do ziemniaków – tzn. gdy mam przetarte ziemniaki na placki, to muszę odcisnąć trochę wody. Ale chyba z 10 sztuk jeszcze zostało, to je wykorzystam.

    • Tetrowe pieluchy są w ogóle świetne jako wszelkiego rodzaju szmatki, ściereczki, bo chłonne. Pozdrawiam!!!

  • Pingback: Wykorzystaj pudełka po chusteczkach higienicznych czyli zadanie #27 - Kornelia O...()

  • Pingback: Naucz się szyć - zadanie #33 - Kornelia O...()

  • Pingback: Lista zero waste "do zrobienia i pamiętania" - Kornelia O...()

Używamy plików cookies (ciasteczek) - dzieki nim strona działa lepiej.