Kraina lodu. Punkt ognia.

Kraina lodu. Punkt ognia.

Nie jesteśmy rodziną, która podąża za modą. (Sushi to nie moda, prawda?)

Nie zabieramy dzieci do kina na każdą nowość ogłaszaną hucznie na billboardach (te akurat w Warszawie widujemy codziennie). W dodatku mam alergię na filmy, których kiczowate wizerunki muszę oglądać na ubraniach, kubkach, tornistrach, piórnikach, kredkach, notesach, pościeli, mydle i powidle. Taka nachalna promocja obrzydza mi film, zanim jeszcze go zobaczę.

Nic więc dziwnego, że „Kraina Lodu” przeszła niezauważenie obok nas.

Poza tym jest to przebój z 2013 roku, w którym to roku nasza Gwiazda miała dopiero dwa latka. A chłopaki na takie filmy przecież nawet nie spojrzą, prawda?

Ale wracając do „Krainy Lodu”. Latem (…”Lód w lecie” i wszystko jasne…) Gwiazda poznała na podwórku Anię. Wieczorna zabawa z Anią w zaciszu osiedlowego podwórka stała się nieodzownym punktem programu. Ania to, Ania tamto, Ania owamto. – Ania powiedziała, że jak nie umiem piosenki z „Krainy Lodu”, to nie będzie się ze mną bawić.

Ups!

„Kraina Lodu”?! Co to u licha jest?!!

Wytłumaczyłam, pocieszyłam, myślałam że zapomni. A Gwiazda znów: – Mamo, muszę nauczyć się piosenki z „Krainy Lodu”!

No i tak się złożyło, że kupowałam płyty z muzyką akordeonową. I tak się złożyło, że była promocja na płytę z piosenkami z „Krainy Lodu”. Jak mogłam się nie skusić?

Och! Zakochałam się w tych piosenkach! A Gwiazda… nauczyła się ich na pamięć (no… kilku…).

Odkryłam nawet, że jedną z tych piosenek skądś znam. „Let it go” – trudno było tego gdzieś nie usłyszeć, prawda? Nawet jeśli nie słucha się zetki czy innego eremefa.

W ten oto sposób do naszego domu zawitała Elsa i Anna, Hans, Olaf, Kristoff oraz ich roztańczone piosenki.

Dopiero jakiś czas po wakacjach kupiliśmy DVD z filmem. Film też nas zachwycił, oczywiście. Ale tylko za pierwszym razem.

Ponieważ Gwiazda chciała go oglądać wciąż i wciąż, obejrzała go i z nami, i z Ciocią, i sama… i znów z nami. A kiedy chce oglądać „Krainę Lodu” po raz 256, chłopaki krzyczą: – Nieeeeeee! Tylko nie tooooo!!!

***

Pewnego wieczoru Najstarszy wymyślił przeciwieństwo tytułu jednej z piosenek: „Nienawiść położy się poza oknem.”

Kiedy Mąż wrócił z pracy, zaczęłam mu opowiadać:

– Wiesz, Najstarszy wymyślił taki odwrotny tytuł piosenki z „Krainy Lodu”: „Nienawiść położy się za drzwiami.” Ha ha!

A Mąż na to z kamienną twarzą:

– Nie masz tamtej słabizny.

Ja na to z głupią miną:

– …???

A po 10 minutach:

– Buahaha, hahaha!

No i zaczęło się. Dzieci ułożyły cały zestaw tytułów:

1. Wątroby ogień
2. Zburzę jutro zamek z piasku
3. Ostatni raz jak nie sięga zapomnienie
4. Nienawiść położy się poza oknem
5. Nie masz tamtej słabizny
6. Zwierzę człowiekowi owcą
7. Ogień poza zimą
8. Taksiamtentamtej

Tak to „Kraina Lodu” stała się „Punktem ognia”.

 

P.s. Autorką tytułowego rysunku jest Gwiazda.

Powiązane wpisy

  • Bibi

    Brawo Wy:)

  • Ruda

    Gdy pierwszy raz usłyszałam o Elsie (mamo, a w przedszkolu to bawiliśmy się z Zosią, a ona była Elsą) to pomyślałam: Elza z afrykańskiego buszu? Ale niby dlaczego przedszkolaki miałyby oglądać filmy z lat 60?

Używamy plików cookies (ciasteczek) - dzieki nim strona działa lepiej.