Ja, Moher i On, Jason Hunt

Ja, Moher i On, Jason Hunt

Kominek. Tomek Tomczyk. Jason Hunt.

W wielu sprawach nam nie po drodze. Ideologicznie i światopoglądowo prawdopodobnie różnimy się bardzo. On jako media opiniotwórcze wymienia „Gazetę Wyborczą”, „Politykę”, „Newsweeka” i telewizję. Tak jakby mediami opiniotwórczymi nie były również tytuły, które ja czytam: „Gość Niedzielny”, „Tygodnik Idziemy”, „Do Rzeczy”, „W Sieci”. Co do telewizji, oglądam ją tylko na wakacjach u Babci.

Mniejsza z tym. Możliwe, że nie wiecie, kim jest Kominek vel Jason Hunt. Ja też dowiedziałam się przypadkiem. Otóż objaśniam: jak sam o sobie pisze, jest jednym z najbardziej popularnych, wpływowych i najlepiej zarabiających blogerów w Polsce. I powiem Wam: Jason Hunt nie kłamie. Jak zdążyłam się zorientować, naprawdę jest on jednym z najbardziej popularnych, wpływowych i najlepiej zarabiających blogerów w Polsce. Tyle, że blogerów takich jak on po prostu nigdy nie czytałam. Jestem dziwaczką, która woli pisać blogi niż je czytać.

No dobrze, powiecie, skoro Jasona nie czytałaś, to po co robisz mu reklamę?

Ano. Jednak czytałam, bo nie wiem jak i gdzie, trafiłam na tytuł Rzuć szkołę, pracę, rodzinę, zostań blogerem i zarabiaj miliony..

Kto by tak zatytułowanego artykułu nie przeczytał, no, KTO?

Ano, skoro już jestem blogerką i choć w żadnym razie nie mam zamiaru rzucać rodziny (prędzej ona mnie rzuci, gdy dorośnie), to sobie przeczytałam.

No i nie mogłam się oprzeć. Poprosiłam Świętego Mikołaja o prezent w postaci książek Tomka Tomczyka, dawniej Kominka, dziś Jasona Hunta: „Blog. Pisz. Kreuj. Zarabiaj.” oraz „Bloger i social media.”

Obie książki mnie niesamowicie wciągnęły.

Gwoli wyjaśnienia: Kominek ewoluował od blogera piszącego wulgarne, niecenzuralne teksty o sprawach, powiedzmy, damsko-męskich, do blogera życiostylowego, a przy tym eksperta od blogowania, social mediów i reklamy w blogosferze. Ostatnio wydał powieść i ma ambicję zostać światowej sławy pisarzem. I jak go nie lubić?

A wiecie, co mnie zachwyciło w książkach Kominka, przepraszam – Jasona Hunta – o blogowaniu?

Oprócz konkretnej wiedzy, w którą obfitują obie książki, zachwyciła mnie osobista opowieść.

Opowieść o determinacji tego młodego chłopaka z Kołobrzegu. Opowieść o jego uporze i konsekwencji w dążeniu do obranego celu. O popełnianych błędach i grzechach młodości. O ambicji i niepoddawaniu się trudnościom.

Zadziwiła mnie jego pracowitość, pasja, umiejętność poradzenia sobie w tym trudnym przecież, niekoniecznie uczciwym, bo nastawionym na zyski za wszelką cenę biznesie, jakim są reklama i media. I nie interesuje mnie, czy Jason Hunt był lub jest białą czy czarną owieczką w tym wszystkim, czy jest szczery, czy pisze bloga pod publikę (wiadomo, że każdy pisze bloga pod publikę, bo inaczej pisałby do szuflady). Ważne jest dla mnie, że zna się doskonale na tym, o czym pisze.

Obie książki zawierają mnóstwo konkretnych rad podpartych przykładami i wypowiedziami innych doświadczonych blogerów. Nie ma w nich lania wody, jest dawka humoru, sarkazmu i nieowijania w bawełnę, dawka demotywacji, która motywuje.

Nie uda Ci się, pisze Jason Hunt. Nawet jak będziesz codziennie wrzucał teksty na bloga, to i tak ci się nie uda zebrać tysiąca czytelników, skoro nie masz talentu.

Bądź cierpliwy, pisze Jason Hunt. Pisz sumiennie codziennie przez rok, a zobaczysz, że czytelnicy do Ciebie przyjdą.

No zwariować można. To jak? Pisać czy nie pisać?

Pisać. Nie wiem czy mam talent, ale lubię pisać, bardzo lubię pisać, uwielbiam pisać, mam fioła na punkcie pisania.

Dziękuję, Jasonie, za tę dawkę motywacji i wiedzy. Na pewno wykorzystam i jedno, i drugie.

Dziękuję też za motywację do czytania Pisma Świętego. Słusznie zauważyłeś, że ma je w domu większość Polaków. I że większość nigdy nie przeczytała go w całości. Prawdopodobnie. Mniemam, że jesteś w tej mniejszości, która przeczytała?

Używamy plików cookies (ciasteczek) - dzieki nim strona działa lepiej.