Do jedzenia na wynos – trojaki, czworaki, menażki… czyli zadanie #32

Do jedzenia na wynos – trojaki, czworaki, menażki… czyli zadanie #32

Kiedy byłam w wakacje u Mamy, poszłam do piwnicy po dżem i patrzę: czworaki! Jakie ładne! Z drewnianą rączką! 

Przypomniałam sobie, jak nosiłyśmy z siostrą w tych czworakach obiady ze stołówki. Na dół kucharka wlewała zupę, dalej – wkładała mięsko, wyżej – ziemniaki i surówkę, a na samą górę – kompot! Kompot!!!

Czy ktoś w dzisiejszych czasach kupuje kompot na wynos?! Czy w ogóle jeszcze gdziekolwiek poza barami mlecznymi można kupić kompot?

Ale zostawmy w spokoju kompot… Faktem jest, że ten pyszny napój odchodzi powoli do lamusa, wypierany nawet na wsiach przez napoje gazowane, pełne „E-ileśtam”, kupowane w plastikowych butlach (wiem, widziałam na własne oczy).

Dlaczego opowiadam Wam tę historię? 

Ech! Wiecie już dlaczego!

Widzieliście przecież tytuł wpisu i zdjęcie. Zadanie #32 brzmi:

Do jedzenia na wynos używaj czworaków!

do jedzenia na wynos

Czworaki oczywiście pojechały ze mną do Warszawy („A bierz dzieciaku co chcesz!”). Przyznam, że jeszcze ich nie używaliśmy, bo rzadko kupujemy jedzenie na wynos, a jeśli już, to jest to pizza.

Jednak nie wiem, dlaczego wcześniej na to nie wpadłam (dopiero teraz, w czasie pisania niniejszych słów przyszło mi to do głowy), że czworaki można wykorzystywać do bezopakowaniowych zakupów produktów „mokrych” typu sery, twaróg, mięso, ryby.

Dotychczas używałam do tego blaszanych pudełek, które prezentowałam Wam we wpisie o zadaniu #25.

Pudełka mają tę wadę, że grzechoczą w torbie i ich pokrywki wymagają mocowania gumkami recepturkami. Przy tym trzeba i tak uważać, by nieść je dobrze usytuowane w poziomie, o czym staram się pamiętać od czasu, gdy woda z ryby wyciekła mi kiedyś do torby na kółkach (Oj, pachniało niepięknie! Musiałam ją wyprać.)

A czworaki i tak niesie się poziomo, i raczej nie wkłada ich do torby na kółkach. Cóż… może to być trochę niewygodne – w jednej ręce czworaki, a w drugiej – wózek na kółkach – ale umówmy się – jeśli mamy tak dużą rodzinę, że potrzebujemy robić zakupy z wózkiem, oznacza to, że któryś z członków tej rodziny (najlepiej krzepki nastolatek) może nam pomóc w zakupach!

Do czego więc możemy użyć czworaków?

  1. Do obiadów na wynos
  2. Do zakupów serów, twarogów, mięsa, wędlin czy ryb
  3. Do zakupów gotowych produktów typu pierogi, krokiety
  4. Do zakupów ciastek z cukierni
  5. Do zabrania suchego prowiantu na piknik, wycieczkę

Lista jest otwarta. Zresztą, czworaki to uogólnienie. Moje czworaki reprezentują całą rodzinę naczyń, zwanych menażkami czy termosami obiadowymi. Takich metalowych naczyń na największym na świecie rynku, jakim jest internet, znajdziecie całe mnóstwo. Szukajcie pod hasłem „czworaki obiadowe”, „termosy obiadowe”.

A najlepiej – poszukajcie w piwnicach i na strychach!

I dajcie, proszę, znać, jak Wam się ten wynalazek sprawdza w zerośmieciowym życiu!

__________

Jeśli chcecie być na bieżąco informowani o nowych wpisach, zachęcam Was do polubienia mojej strony na Facebooku lub do obserwowania mnie na Instagramie, na Google+, Twitterze czy LinkedIn.

Możecie też czytać mojego bloga w serwisie Bloglovin’, z którego sama chętnie korzystam, bo wszystkie ulubione blogi mam za jednym kliknięciem.

Zachęcam Was też do zapisania się na „Listy od Kornelii O…” – to jest już bardziej osobista forma kontaktu ze mną. Okienko do zapisów znajdziecie na dole strony.

Będzie mi też bardzo miło, jeśli napiszecie do mnie, bądź w odpowiedzi na moje listy, bądź tak po prostu. Mój adres to kontakt@korneliaorwat.pl.

Bądźmy w kontakcie!

Powiązane wpisy

  • Pingback: Kupuj luzem do blaszanych pudełek czyli zadanie #25 - Kornelia O...()

  • Aż szkoda, że strychem nie dysponuję 🙁 za to moja mama gotuje pyszny kompot ; )

  • Gosia

    Ponieważ pracuję na zmiany 12 godzinne i często w trakcie dnia marzyła mi się ciepła zupa, pod choinkę zażyczyłam sobie termos. Porządny, niezbyt tani.Fantastyczny,trzyma gorącą zupę 5 godzin! Przez 6 godzin zupa jest letnia. Niestety np. ryż,czy jakaś potrawka z ziemniakami jest ciepła około 3 godzin. Problemem jest to,że z domu wychodzę o godz. 4,30 , a pierwsza okazja do zjedzenia posiłku to godz. 12-13….
    Co do kompotów-moja teściowa robi tyle kompotów,że nie jesteśmy w stanie tego wypić 🙂

  • Widzę, że duch kompotu w narodzie nie zaginął 🙂

    • Pati

      Nie zaginął, ja jestem wielką fanką kompotów i kontynuuję tradycję- wczoraj była u mnie inauguracja sezonu na świeżo gotowane kompoty, bo pokazał się rabarbar.

  • prostsze.zycie

    Pamietam jak babcia nosiła w takich czworakach obiad dziadkowi na działkę. Ach te czasy….

  • Pingback: Jak zrobić piknik zero waste czyli zadanie #38 - Kornelia O...()

  • Pingback: Bądź zero waste poza domem, czyli zadanie #48 - Kornelia O...()

Używamy plików cookies (ciasteczek) - dzieki nim strona działa lepiej.