Co jest piękne… w edukacji domowej

Co jest piękne… w edukacji domowej

Edukacja domowa ma swoje wady, ale i mnóstwo zalet.

A zatem, co jest piękne w edukacji domowej?

1. Dzieci uczą się od siebie nawzajem.

Jak? Zwyczajnie, tak jak od rodziców czy nauczycieli – przez naśladownictwo i naturalną potrzebę dzielenia się wiedzą.

Nawiasem mówiąc, gdy ktoś pyta mnie zdziwiony, czy sama uczę dzieci, nie wiem co odpowiedzieć.

Bo przecież nie sama.

Bo gdy powiem, że same się uczą lub że uczą się od siebie, nikt mi nie wierzy.

Bo dzieci uczą się się też od nauczycieli, których, mimo nieszkolności, mają.

Uczą się też od nas, rodziców, jak zresztą wszystkie dzieci na świecie.

2. Edukacja domowa zmusza rodziców do ciągłej nauki.

Jako Mama dzieci nieszkolnych wciąż muszę kombinować:

  • Jak zorganizować czas.
  • Jak nauczyć dzieci wewnątrzsterowności, jednocześnie nie tracąc możliwości sterowania nimi.
  • Jak nie zabić w nich głodu wiedzy i przyjemności z uczenia się tego co kochają, jednocześnie zmuszając ich do uczenia się tego co kochaja mniej, a z uczenia się czego mogą też czerpać przyjemność.
  • Jak nie wyjść na ignoranta nie umiejąc odpowiedzieć na różnorakie pytania dzieci z wiedzy ogólnej, którą mimo edukacji w wielu szkołach nie posiadłam w zbyt zaawansowanym stopniu, czyli jak zgrywać Sokratesa.
  • Jak udowodnić sobie i innym, że dzieci nieszkolne są normalne, a nawet jeśli nie są, to ta nienormalność nie jest spowodowana brakiem szkoły. Poza tym, co to jest normalność?
  • Jak sprawić, żeby w świecie, w którym prawie wszystkie dzieci w wieku szkolnym są zamknięte przez całe dnie w szkołach, nasze nieszkolne dzieci mogły znaleźć przyjaciół.
  • Jak sprawić, żeby nasze nieszkolne dzieci znalazły swoich mentorów i mistrzów w różnych dziedzinach wiedzy i życia (to nie jest reklama miesięcznika popularnonaukowego).
  • Jak nie oszaleć, będąc cały czas w pracy, czyli jak znaleźć swoją pasję (np. robótki ręczne albo pisanie bloga.).

3. Dzieci mają mnóstwo czasu na zabawę.

Zabawa jest najważniejsza. Zabawa kształci i rozwija tak wiele cech! Kreatywność, wyobraźnię, inicjatywę, umiejętność współpracy, zdolności komunikacyjne, językowe, siłę fizyczną, zręczność…

Dzieci cierpiące na niedostatek swobodnej zabawy będą szukać do niej okazji, np. dokazując wtedy, kiedy należy zachować powagę.

Jestem przekonana, że jeśli pozwolimy dzieciom bawić się do woli w dzieciństwie, to w miarę dorastania ich zabawa w naturalny sposób ewoluuje w pracę dającą radość.

 

Ciąg dalszy o tym, co jest piękne w edukacji pozaszkolnej zwanej bałamutnie „domową”, znajdziecie w tym artykule.

A może interesuje Was, jak to możliwe, że dzieci uczą się same?

Używamy plików cookies (ciasteczek) - dzieki nim strona działa lepiej.